Wrażenia po I konferencji FAME MMA 4

Tym razem obyło się bez większych skandali. Nie było latających butelek i szklanek. Nikt nie wyciągnął kaszanki ani jajek. Zabrakło też kultowego „ryyyyyj”.

Zawodnicy sprawiali za to wrażenie bardziej opanowanych i skupionych, co wyraźnie dało się odczuć, chociażby w wywiadach dla mediów, tuż po konferencji.

Pierwszą część można podzielić na dwie, skrajnie odmienne odsłony. Ta pierwsza to Kasti, Jongmen, Makowski i Kizo, którzy nie wdawali się w pyskówki. Każdy z szacunkiem wyrażał się o przeciwniku. Cała czwórka podkreślała, że zależy im na tym, by dać widzom dobre, sportowe walki i jak najlepiej przygotować się na 22 czerwca. Drugi obraz to wojna na słowa, jaką stoczyli Filipek i Tomb. Była to dla nas nowość, bo Filipka pamiętamy z trzeciej gali, gdzie razem z Rybą wykazali się sporym dystansem do całego wydarzenia i do siebie nawzajem. Na konferencji sporo żartowali i nie było między nimi złej krwi. Z Tombem to jednak zupełnie inna historia. Panowie szczerze się nienawidzą, czemu dali wyraz tego wieczoru. Ich konflikt ciągnie się od kilku lat. Wzajemną niechęć podsycały nagrane jakiś czas temu dissy, które wywołały spore zamieszanie w sieci. Czekamy na kolejną konferencję, bo naszym zdaniem obaj zawodnicy trzymają jakąś bombę w zanadrzu.

W drugiej części na scenie pojawili się: Boxdel, Kubańczyk, Ambro, Don Kasjo, Polak i Ferrari. Tutaj sportowy klimat podtrzymali Michał i Jakub. Pozostała czwórka miała zbyt wiele prywatnych spraw do wyjaśnienia. Konflikt Dawida i Kasjusza rozpoczął się rok temu w programie „Ex na plaży”. Podczas nagrań doszło nawet do rękoczynów. Od tamtego czasu, gdy Ci dwaj spotykają się, konfrontacja zawsze zamienia się w bójkę: sesja zdjęciowa do FAME MMA 3, I Konferencja FAME MMA 3, II Konferencja FAME MMA 3. No, prawie zawsze, bo tym razem na szczęście skończyło się tylko na ostrych słowach. Ambro, mocno atakował, powołując się na kontrowersyjne fragmenty nowej edycji „Warsaw Shore” z udziałem Don Kasjo. Kasjusz jak zwykle pozostał sobą, pokazując, że ma duży dystans do siebie i otaczającego go świata. Druga, mocno skonfliktowana para, to Adrian Polański i Amadeusz Roślik. Ci dwaj to prawdziwi weterani FAME’u. Adrian walczy na gali po raz czwarty i jest tym samym jedynym zawodnikiem, który wystąpił do tej pory na każdym z eventów federacji. Ferrari to również weteran. Ma za sobą dwie gale i doświadczeniem zdobytym w FAME MMA, ustępuje tylko swojemu aktualnemu rywalowi. Delikatnie mówiąc: panowie nie przepadają za sobą. Na Face Off’ie atmosfera zrobiła się tak gęsta, że można było ciąć powietrze.

Jednak najwięcej niespodzianek przygotowała dla nas Lil Masti, która już od pierwszej chwili trzeciej odsłony konferencji, postanowiła wyraźnie zaznaczyć, kto według niej jest największą gwiazdą FAME MMA. Aniela podczas wejścia na scenę porwała mikrofon, dając blisko 3-minutowe show, w którym próbowała ośmieszyć i sprowokować swoją przeciwniczkę. Marta tym razem wykazała się niespotykaną dla niej cierpliwością, odpierając ataki Lil Masti. Oczywiście nie obyło się bez kilku rekwizytów. Pojawił się słownik poprawnej polszczyzny czy chociażby chodzik dla seniora, a w końcówce dziewczyny zaczęły wzajemne oblewać się wodą.

Warto też wspomnieć o bohaterach co-main eventu. Adrian „Medusa” Salamon i Piotr „Knaziuu” Knaś to prawdziwi wrogowie, tak jak w Filipek i Tomb, Ambro i Kasjusz czy Polak i Ferrari. Kiedyś pracowali przy wspólnym projekcie i to właśnie nieporozumienia podczas tej współpracy doprowadziły do konfliktu, o którym huczało na polskim YouTubie. Na konferencji dało się odczuć negatywne nastawienie obu zawodników względem siebie, zdenerwowanie i lekkie skrępowanie obecnością na jednej scenie. Medusa podkreśla, że nie ma zamiaru rozdrapywać starych ran i nie chce publicznego „prania brudów”. Ma natomiast zamiar brutalnie zakończyć ten temat 22 czerwca w oktagonie FAME’u. Ciekawi jesteśmy jaki plan ma na to, bardzo tajemniczy jak do tej pory, Knaziuu. Podejrzewamy, że sprytny Klaun z Koszalina, szykuje dla Medusy jakąś niespodziankę. Może na gali podczas walki, a może już podczas drugiej konferencji?